Jeśli chodzi o moja osobę to było mi bardzo miło, ale też miałem pewne obawy, czy to dobry czas i miejsce na takie wyzwanie – mówi Tomasz Skrzypczak po objęciu stanowiska szkoleniowca Sarnowianki Sarnowa. O kulisach pojawienia się propozycji, reakcjach na nią oraz logistyce i celach grający asystent trenera Rawii opowiada w rozmowie z rawia.pl.

Kiedy pojawiła się propozycja zostania trenerem Sarnowianki?

[TS]: Po rezygnacji trenera Sławomira Zmudy w poniedziałek dostałem telefon od Prezesa Górniaka. Potrzebowałem kilku dni na pewne przemyślenia i decyzje.

Jaka była reakcja Twoja i zarządu oraz trenera Rawii?

[TS]: Reakcja trenera Kamila oraz zarządu Rawii była bardzo pozytywna i otwarta na taką propozycję, widząc w niej pewne możliwości współpracy na linii dwóch klubów w przyszłości. Jeśli chodzi o moja osobę to było mi bardzo miło, ale też miałem pewne obawy czy to dobry czas i miejsce na takie wyzwanie.

Któremu stanowisku planujesz poświęcić się w największym wymiarze?

[TS]: Na tą chwile klub w Rawiczu funkcjonuje na bardzo wysokim poziomie, także ja sam mogę się skoncentrować w większej mierze na pracy w roli trenera Sarnowianki.

Czy znajomość piłkarzy Sarnowianki pomoże Ci w prowadzeniu zespołu?

[TS]: Zdecydowanie łatwiej wchodzi się do szatni, w której są znajome twarze, aczkolwiek na początku każdy ma czystą kartę w naszej relacji.

Jaki cel stawiasz przed drużyną z Sarnowy na pozostałe mecze w rundzie jesiennej? (Sarnowianka po 10 kolejkach zajmuje w tabeli 14 miejsce).

[TS]: Pozostało 6 kolejek do końca rundy. Chciałbym, aby mój zespół poprawił pewne zachowania na boisku, które pozwolą nam osiągać pozytywne wyniki w tych meczach. Wiemy nad czym musimy pracować, aby wróciła radość z gry i dobry wynik. Musimy być cierpliwi.

fot. Weronika Skrzypczak

rozmawiał: Jakub Kwieciński

 

Share This