W ubiegłą niedzielę Rawia Walbet Rawicz po raz ostatni w tym sezonie zagrała na swoim stadionie. Po dramatycznym meczu rawiczanie zremisowali z walczącą o awans do IV ligi Kanią Gostyń 2:2. – Zdawaliśmy sobie sprawę z jakim zespołem gramy i pod jaką presją stoi drużyna z Gostynia – powiedział po meczu bramkarz Rawii Michał Wolny. 

Spotkanie z Kanią toczyło się w ciężkich warunkach. Obu zespołom towarzyszyła wysoka temperatura powietrza. Nie przeszkodziła ona jednak w stworzeniu ciekawego widowiska. Rawia, mimo że nie była faworytem spotkania przystąpiła do rywalizacji bardzo zmotywowana. Już w 5. minucie gospodarze po golu Seweryna Materkowskiego wyszli na prowadzenie. Kania, która walczy o miejsce premiowane awansem także musiała atakować na bramkę Rawii. Goście stan meczu wyrównali w 40. minucie po pewnie wykorzystanym rzucie karnym.

Wiedzieliśmy, że czeka nas trudny mecz, szczególnie iż pogoda nie była komfortowa do grania w piłkę. Obie drużyny musiały jednak się z tym mierzyć. Już przed meczem można było zauważyć pełną mobilizacje w drużynie, widać to było na rozgrzewce jak i w szatni. Zdawaliśmy sobie sprawę z jakim zespołem gramy i pod jaką presją stoi drużyna z Gostynia. Kania musiała wygrać, by zapewnić sobie pierwsze miejsce przed ostatnim meczem w sezonie. Na naszym zespole nie ciążyła żadna presja. Trener przed meczem powiedział, że to my możemy zdecydowanie namieszać w sprawie awansu – skomentował bramkarz Rawii.

 

Początek meczu ułożył się dla nas bardzo dobrze. Seweryn strzelił piękną bramkę. Później sytuację zmienił rzut karny i na boisku znów był remis. Do przerwy zatem było 1:1. Początek drugiej połowy znów należał do nas. Kamilowi udało się pokonać bramkarza Kanii już w 54. minucie – dodał

W końcówce meczu goście zdołali doprowadzić do remisu. Po wyrównującym trafieniu doszło jednak do starcia zawodników i sztabów obu drużyn. W jego wyniku zespoły kończyły spotkanie w podwójnych osłabieniach. Gospodarze mecz kończyli bez Damiana Walkowiaka i Seweryna Materkowskiego. Nie przeszkodziło to jednak Rawii, aby w końcówce stworzyć dwie okazje do wyjścia na prowadzenie i wygrania meczu.

Niestety w końcówce meczu straciliśmy bramkę na 2:2 po której doszło do starcia obu drużyn. Gdy obie drużyny grały w „9” to My mieliśmy dwie sytuacje, w których mogliśmy przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Jako zespół zostawiliśmy sporo serca na boisku. Ostatecznie mecz zakończył się w moim odczuciu sprawiedliwym podziałem punktów – zakończył Michał Wolny

fot. Wojciech Kręcki / Groundhopping Wlkp.

 

Pin It on Pinterest

Shares