Trener seniorów Rawii, Marek Nowicki udzielił wywiadu dla portalu „Regionalna Piłka”. W rozmowie opowiedział m.in. o kształcie obecnej kadry, skutecznej obronie czy problemach ze strzelaniem dużej liczy goli. Zapraszamy do lektury.

„Regionalna Piłka”: – Jeśli w pierwszych pięciu kolejkach 5.ligi, Rawia grała z Orłem Kawęczyn (3 miejsce w tabeli po 5.kolejkach), Zawiszą Łęka Opatowska (1 msc), Astrą Krotoszyn (5) i Zefką Kobyla Góra (2), to najgorsze w r. jesiennej ma za sobą i teraz będzie tylko z górki?

Marek Nowicki (trener Rawii Rawicz):  – To tak nie działa. Gramy w amatorskiej lidze, więc nie wiadomo, co będzie w kolejnym meczu, a co dopiero później – w dalszej części sezonu. W środę graliśmy z Krobianką Krobia w Pucharze Polski i nie było aż sześciu zawodników. Czterech pojechało na wakacje, jeden musiał zostać w pracy, inny miał kłopoty zdrowotne. Nie wiadomo, kto będzie gotowy zagrać w następnym meczu. W Rawiczu jestem trenerem trzy lata i w tym okresie tylko dwa mecze zagraliśmy w pełnym składzie. Co w tej sytuacji może zrobić trener? Nic! To jest szósty poziom rozgrywkowy, więc też nie można oczekiwać cudów. Poza tym, drużyny grają lepiej lub gorzej, w którejś części sezonu. Nie jest powiedziane, że zespół z dołu tabeli będzie słabo punktował przez całe rozgrywki. On tez będzie wygrywał i zdobywał punkty – jak nie teraz, to później.

– Widział Pan w akcji drużyny, które zajmują czołowe miejsca w tabeli. Która jest naprawdę mocna, albo spośród nich najmocniejsza? Dużo dobrego słyszałem o grze np. Orła Kawęczyn.

– Astra Krotoszyn jest drużyną na pewno w naszym zasięgu. Znamy się, wielokrotnie ze sobą rywalizowaliśmy. To nie jest tak, że te zespoły są poza zasięgiem rywali. Z Kobylej Góry przywieźliśmy remis. W Łęce Opatowskiej przegraliśmy 1:2 i drugą bramkę straciliśmy w 97 minucie z rzutu karnego. Proszę pamiętać, że my gramy swoimi wychowankami. W 26-osobowej kadrze Rawii jest 24 wychowanków oraz Deka i Stachowiak. W większości są to młodzi chłopacy. Część z nich wcześniej nie grała w 5.lidze. I przychodzi im rywalizować na boisku z drużynami, w których grają piłkarze ściągnięci z Kluczborka, z Brzegu i innych klubów na poziomie 2. i 3. ligi. Tym młodym jest naprawdę ciężko stawić czoła bardziej doświadczonym i ogranym zawodnikom.

– Co może zrobić trener, pogodzić się z wynikiem?

– Nie, walczymy i powtarzam chłopakom, żeby dali z siebie maksa. Żeby wiedzieli schodząc z boiska, że zrobili wszystko. Jaki będzie wynik, jeśli nawet porażka, to trudno. Cały czas pracujemy, krok po kroku idziemy do przodu, jest postęp. Gramy na boisku to, co wypracujemy na treningu. Staramy się poprawiać, dobieramy taktykę, analizujemy grę przeciwnika. Dzisiaj obejrzałem trzy mecze Kalisza, z którym gramy w weekend (mecz ostatecznie został przełożony – przyp. red.). Na analizę przeznaczamy przynajmniej 15-20 minut tygodniowo. Siadamy z drużyną i rozmawiamy. Szukamy najlepszych rozwiązań taktycznych.

– Rawia mało strzela goli i mało ich traci. Mówi Pan o postępach drużyny, czyli?

– Mało strzelamy goli, gdyż graliśmy bez napastnika. W ataku występował z konieczności boczny obrońca Machi lub defensywny pomocnik Molka. Latem dołączył do nas Karol Deka z Pakosławia, ale był pochłonięty obowiązkami (studia, ślub), dopiero od pięciu tygodni trenuje z nami na pełnych obrotach. Deka to jest tzw. klasyczna „dziewiątka”. Posiada predyspozycje, będzie strzelał. W drużynie ważne jest zachowanie balansu, równowagi. Dobrze bronimy, dzięki temu mało tracimy goli, ale jak nie ma u nas kto strzelić, to od razu rzutuje na wynik meczu.

– Blok defensywny Rawii działa, aż tak dobrze? Statystki niezłe, 3 stracone gole w 5 meczach i to z przeciwnikami z czuba tabeli.

– U nas w linii obrony występuje dwóch starszych i dwóch młodszych zawodników, ale staramy się bronić kompaktowo – całym zespołem. W poprzednim sezonie aż w 14 meczach na 20, zachowaliśmy czyste konto strat. To też o czymś świadczy. W tym sezonie, dopiero Krobianka w środę, strzeliła nam bramkę z akcji. W lidze traciliśmy gole jedynie po stałych fragmentach gry.

– To jeszcze zapytam o Puchar Polski. Powiedział Pan, że nie było sześciu zawodników, przegrywaliście 0:1 i kończyliście mecz w dziesiątkę. Wynik: 2:1 dla Rawii. Pan jakoś „pompuje” swoich podopiecznych, co im mówi?

– Nie krzyczę, nie opieprzam. Są młodzi, starają się. Powtarzam im, żeby grali, to co wcześniej trenowaliśmy. Żeby schodząc z boiska wiedzieli i mieli świadomość, o dobrze wykonanej pracy. Że więcej się nie udało. Przegrany mecz, to nie jest koniec świata. Wygramy następny!.

źródło: Regionalna Piłka

fot. Wojciech Kręcki/Groundhopping Wlkp.

Pin It on Pinterest

Shares