Dzięki zwycięstwu w rzutach karnych 5:4 nad reprezentacją Walii piłkarze reprezentacji Polski wywalczyli awans na czerwcowe mistrzostwa europy, które rozegrane zostaną na niemieckich boiskach. 

Fatalna gra biało-czerwonych w grupie eliminacyjnych sprawiła, że jeszcze w trakcie zmagań z funkcji selekcjonera zwolniony został Fernando Santos. Zastąpił go Michał Probierz. Były trener m.in. Jagiellonii Białystok nie zdołał jednak wywalczyć bezpośredniego awansu na Euro 2024 a co za tym idzie jego podopieczni zagrać musieli w barażach.

W pierwszym meczu biało-czerwoni na PGE Narodowym zmierzyli się z Estonią. Pewnie pokonali rywali 5:1. Ułatwieniem był fakt, iż od 27′ minuty przyjezdni grali w osłabieniu. W wyjściowym składzie Polaków na ten mecz znalazł się Karol Świderski, który na boisku przebywał do 72′ minuty.

W meczu, który decydował o awansie na niemieckie mistrzostwa Polska na wyjeździe zagrała z Walią. Mecz ten miał inny przebieg niż spotkanie rozegrane kilka dni wcześniej w Warszawie. Groźniejsi byli gospodarze, którzy pokonali nawet Wojciecha Szczęsnego, ale arbiter tego spotkania dopatrzył się spalonego. Ostatecznie gole nie padły zarówno w podstawowym czasie gry jak i w dogrywce. W serii rzutów karnych lepsi okazali się biało-czerwoni a decydujące uderzenie Walijczyków obronił Szczęsny.

Także w tym spotkaniu od pierwszej minuty zagrał Świderski. Dla wychowanka Rawii był to szczególny występ. 27-letni napastnik zagrał bowiem w pierwszej reprezentacji Polski po raz 30. Debiut zanotował 28 marca 2021 w meczu z Andorą, w którym po wejściu z ławki rezerwowych wykorzystał podanie Kamila Grosickiego i strzelił gola na 2:0. Łącznie Karol Świderski w dotychczasowych występach z orzełkiem na piersi strzelił dziesięć goli.

fot. PAP

 

Pin It on Pinterest

Shares